Lusi&Teo

Chester (pseudonim)

Rasa: bengalski

Ur: 16.04.18

Płeć: kocur

Waga: 4,5kg

Kolor: brązowy rozetowy

 

czekamy na treść

 

Cześć, nazywam się Patrycja a mój mąż to Michał. Opowiemy wam jak to się stało, że Chester trafił akurat do nas. Długo zastanawialiśmy się nad kupnem małego kociaka. Początkowo byłam niezdecydowana, którą rasę wybrać, a zainteresowani byliśmy kotem bengalskim oraz brytyjskim. Po bliższym zapoznaniu się z charakterystyką obu ras oraz wielokrotnymi rozmowami z Michałem oboje zdecydowaliśmy się na kotka bengalskiego. Pamiętam, że Michał od zawsze mówił, ze marzy mu się bengal. Gdy już wiedziałam, że ma być to kotek bengalski rozpoczęłam poszukiwania odpowiedniej hodowli. Zdecydowaliśmy się  na hodowlę Sakalmoon. Po kilku mailach wymienionych z Panem Mirkiem postanowiłam zadzwonić i dogadać wszystkie szczegóły odnośnie zakupu kotka. I tu chcę od razu zaznaczyć, że jestem bardzo zadowolona z kontaktu z Panem Mirkiem. Hodowca zawsze poświęca mi odpowiednią ilość czasu. Pan Mirek posiada ogromną wiedzę na temat kotów bengalskich, zawsze doradzi i podpowie. Po rozmowie zdecydowaliśmy się na kupno kociaka z hodowli Sakalmoon. Szczęśliwym trafem mieliśmy pierwszeństwo wyboru kota. Mieszkamy w Norwegii także na początku nie było możliwości odwiedzin hodowli. Można powiedzieć, ze początkowego wyboru kociaka dokonaliśmy w ciemno, sugerując się zdjęciami oraz w szczególności jednym filmikiem, w którym to Chester siedział cały czas na stopie u Pana Mirka. Wydało nam się to bardzo fajne i rozmawiając z hodowcą dowiedzieliśmy się, że kociak bardzo lubi towarzystwo ludzi.  Gdy kociaki miały ponad miesiąc czaus mieliśmy okazje zobaczyć je pierwszy raz na żywo. Pamiętam ten wieczór bardzo dobrze. Gdy przyszliśmy wszystkie kociaki słodko spały. Nasz wstępny wybór okazał się trafny. Michał wyciągnął rękę w stronę zaspanych kociaków a nasz Chester ugryzł Michała w palec. Było to dla nas jasne, że to musi być on. Jak wcześniej wspomniałam, mieszkamy w Norwegii i odbiór Chestera był możliwy dopiero po prawie 4 miesiącach. I tu jeszcze raz wielkie podziękowania dla hodowcy za pomoc przy ogarnięciu wszystkich informacji, szczepień oraz papierów niezbędnych do wyjazdu Chestera z Polski do Norwegii. Chester został ostatnim kociakiem w domu Pana Mirka. Gdy przyjechaliśmy zachowywał się tak jakby dobrze wiedzieć, że i na niego przyszedł w końcu czas. Był po nim widać, że jest smutny, że opuszcza swoją dotychczasową rodzinę. Podróż samochodem z Serocka do Ełku odbyła się tak jak przewidział to hodowca. 20 min płaczu,  a później spokojna podróż. Mówiłam Panu Mirkowie kilka razy, Chester po przyjeździe do Ełku zachowywał się tak, jakby nie zmienił domu. Zabawa, przytulanie i spanie razem z nami od pierwszego dnia. Po 4 dniach przyszedł czas na podróż samolotem do Norwegii. Nie wiem kto był bardziej zestresowany, ja czy kot? Podróż odbyła się bardzo dobrze. Lorduś (bo tak jest również przez nas nazywany, jak i Gonzo, Chesti albo Kitku) trochę płakał jak musiał siedzieć w transporterze… No bo jak to on Pan i władca może siedzieć w transporterze. Po przyjeździe do Norwegii Kitku bardzo szybko zaklimatyzował się w nowym miejscu. Obecnie Chester ma 10 miesięcy. Nasz kochany kociak wprowadził do rodziny wiele radości i miłości. Przez te kilka miesięcy, które z nim spędziliśmy obserwowaliśmy jak zmienia się jego zachowanie, wygląd oraz więź między nami a kotem. Chester jest bardzo inteligentnym kitku i wielokrotnie nas zaskakiwał. Uwielbiamy kiedy witam się z nami po powrocie z pracy miaucząc w specyficzny radosny sposób. Kot jest naszym wiernym towarzyszem nawet w najdrobniejszych pracach domowych. Tam gdzie my, tam i on. Chester jest bardzo ciekawskim kotem. Zakupy, pusta walizka czy reklamówka to zawsze dobry pomysł na zabawę. Jak większość kotów posiada swój ulubiony parapet z którego obserwuję co dzieje się na podwórku. Lorduś dobrze wie o której godzinie Michał wstaje do pracy i wraca do domu. Gdyby Michał zapomniał ustawić budzik nie musi się martwić, Chester na pewno go obudzi 😉 Ostatnio Michał został w pracy 2 godziny dłużej i po przyjeździe do domu został omiaukany… było słychać, że Kitku był naprawdę wkurzony. Chester jest kotem wychodzącym. Można już śmiało powiedzieć, że ogarnia ośkę. Ostatnio zaczął chodzić luźno bez smyczy.  Nasz kot jest dla nas najwspanialszym kotem na świecie i życie bez niego było by już dla nas puste. Z myślą o jego dobru pod koniec marca dołączy do naszej rodziny 4 miesięczny bengal Dexter. Kociak jest bratem Chestera z miotu D w hodowli Sakalmoon.

 

Galeria do Bloga